Jak przechodziłam przez moje lęki?

Lęk towarzyszył mi, odkąd pamiętam.

Związany jest bezpośrednio z nieprzyjemnym odczuciem w ciele, ściskanie w żołądku, świdrowanie w brzuchu czy zaciskanie gardła i przyspieszony rytm serca. Jeszcze wiele się dzieje w naszym ciele, gdy odczuwamy lęk, ale nie jesteśmy już tego świadomi. Zwiększa się wydzielanie adrenaliny, kortyzolu, energia idzie do mięśni, wyostrzają się zmysły, włącza się mechanizm „walki lub ucieczki”, który czasami się nie wyłącza…

Czasami odczucia w ciele są ledwo zauważalne, wciąż utrzymuje się napięcie w ciele, płytki oddech, sztywność poruszania się- to wręcz staje się nawykiem.

Nie ma bezpośredniego zagrożenia, a wciąż odczuwać można napięcie. Co to znaczy?

To znaczy, że napięcie, tryb przetrwania jest wciąż włączony, to znaczy, że stało się to Twoim nawykiem.

Pamiętam lęk przed przedszkolem. Ponoć na początku spędzałam czas w kuchni, bo pracowała tam moja ciocia. W sumie dobrze, że w ogóle pozwolili mi na to. Miałam 5 lat, a zupełnie tego nie pamiętam. Pamiętam lęk przed szkołą, ból brzucha. Trafiłam nawet do szpitala na parę dni, może tydzień, bo wciąż bolał mnie brzuch. Nie wiedzieli, dlaczego chyba nikt wtedy nie brał pod uwagę tego, że moja wrażliwość była zbyt duża na tak wielką szkołę i hałas. W szpitalu byłam sama, ponieważ wtedy rodzic nie mógł przebywać razem z dzieckiem, myślę, że to nie pomogło, wręcz przeciwnie.

Pamiętam lęk przed każdą klasówką, przed pójściem do tablicy, przed odpowiedzią, oczywiście „musiałam” dostać 5. To była presja moja, nie rodziców. Pokazania jakim jestem mądrym, grzecznym dzieckiem. Jak każde dziecko chce być akceptowane i każde szuka swojej strategii, sposobu na to by być akceptowane. Teraz to wiem, że niestety nie jest to możliwe, jeśli rodzice nie akceptują siebie.

W miarę dorastania udało mi się schować ten lęk, nawet nie odczuwałam go, myślałam, że go nie ma. Jednak on zawsze mieszkał we mnie. Objawiał się tym, że nie wchodziłam w relacje, które mogłyby się skończyć odrzuceniem lub pierwsza się wycofywałam. Lęk przed odrzuceniem, przed krytyką, oceną powodował, że nie podejmowałam wielu działań, wolałam się „nie wychylać”.

Lęk przed małżeństwem na szczęście pokonałam w nieświadomy sposób, ale zajęło mi to jakieś 5 lat 🙂 Potem pojawił się lęk, kiedy zaszłam w ciążę. I dopiero wtedy poczułam, że mam lęk. Lata ukryty, w cieniu, pojawił się, odczułam go wtedy mocno. Do tej pory wszystko miałam pod kontrolą, zaplanowane, uporządkowane życie. Wszystko to co chciałam realizowało się z łatwością, miałam poczucie, że na wszystko mam wpływ i wszystko kontroluje. Do czasu ciąży. Czy moje dziecko jest zdrowe? Czy rozwija się prawidłowo? Oczywiście zaraz miałam odzew w świecie fizycznym mojego lęku. Podczas badań prenatalnych Pan powiedział mi, że nosek synka jest za mały, że może świadczyć to o wadzie i trzeba zrobić badania krwi. Uczucie było potworne, oczywiście okazało się, że wszystko jest dobrze, po prostu ma mały, zgrabny nosek 😉 Potem poród- lęk tak duży, że nawet oksytocyna nie wywołała żadnej reakcji w moim ciele, tylko u mojego synka i trzeba było przeprowadzić cesarkę. Potem lęk, że ulewa, lęk, że ma kolkę. Dlaczego ma alergię? Przecież zdrowo się odżywiałam, karmię piersią itp. Lęk powodował, że jedyny moment, kiedy zostawiałam go było wyjście do toalety.

Do tej pory krążą anegdoty- podczas imprezy domowej, zamiast na gości, cały czas patrzyłam w kamerkę, na której był mój synek śpiący obok w pokoju 🙂 Jak się tylko poruszył, już byłam przy łóżku, nie zdążył zapłakać 🙂

Oj dużo lęku wtedy uwalniałam, oj dużo miałam okazji do tego, jego przepuklina, operacja.

Dzieci są niezwykłymi nauczycielami i bardzo pomagają nam w naszym rozwoju, są mądrzejsze od nas, bo to jest następne pokolenie. Słuchajmy ich, nie zagłuszajmy.

Praca w gabinecie była moim spełnieniem marzeń, pracy z ludźmi, na początku lekkie napięcie, ale potem już czułam się bardzo dobrze. Jednak wiecie, moja dusza wciąż pcha mnie do przodu, czułam, że szkolenia to jest coś co mnie kręci, ekscytuje. Trafiłam na Points of You, zostałam trenerem, no i wiązało się to z przeprowadzaniem szkoleń. Trzeba było opuścić wygodny fotel w gabinecie i iść dalej.

Pierwsze moje szkolenie było bardzo trudne, lęk był olbrzymi, przed czym? Przed oceną, przed porównaniem, przed krytyką. Jadąc na szkolenie stosowałam technikę uwalniania emocji, nikt za bardzo nie zauważył, że się stresowałam. I faktycznie lęk czułam tylko na samym początku, potem czułam satysfakcję, spełnienie.

Kiedy nie akceptujesz siebie, pragniesz akceptacji innych. To powoduje, że automatycznie uruchamia się w Tobie lęk przed oceną, krytyką i odrzuceniem.To powoduje, że nie koncentrujesz się na tym, by dać jak największą wartość innym ludziom, lecz szukasz aprobaty. Twój potencjał twórczy jest zaburzony poprzez lęk.

Lęk staje się problemem, kiedy nie zdajesz sobie z niego sprawy, kiedy wolisz unikać sytuacji, ludzi, nie robić rzeczy, które są dla Ciebie nowe, trudne. Wycofujesz się, czekasz, zwlekasz, odkładasz. Pewnie znasz takie momenty ze swojego życia.

Lęk po pierwsze trzeba sobie uświadomić, że to czasami nie jest tak, że „nie mogę tego zrobić”, ale „nie chcę”, boję się, że się nie uda, że ktoś to odrzuci. Przyznanie się przed sobą, że czuję lęk, dodaje nam odwagi by ten lęk przekroczyć.

Jak jest teraz? Nie mogę powiedzieć, że w ogóle nie czuję lęku, bo byłaby to nieprawda. Jednak bardzo dobrze radzę sobie z lękiem, nie zatrzymuje mnie, nie ogranicza, nie blokuje moich działań, nawet nie obniża mi samopoczucia, gdyż jest szybko zauważony przeze mnie. Wręcz, jeśli czuje lęk, uśmiecham się, bo wiem, że się rozwijam, że wychodzę poza swoją strefę komfortu. Wiem, że poprzez działanie, lęk się zmniejsza. A działania w moim życiu jest dużo: prowadzę sesje indywidualne terapeutyczne, grupowe, szkolenia. Od jakiegoś czasu działam on line, pokazuję się, prowadzę raz w miesiącu bezpłatne szkolenia online na żywo. Niedługo powstanie szkoła „Studium Emocji” i być może taka placówka zdrowia psychicznego. Działaj mimo dyskomfortu, działaj mimo lęku! Zacznij go obserwować, zrozum go bardziej, a będzie go coraz mniej, nie zatrzyma już Cię.

Im więcej doświadczyłeś krytyki- braku akceptacji, złości rodziców, tym więcej jest w Tobie poczucia zagrożenia, więc nieustannie będziesz szukać i pragnąć akceptacji i bezpieczeństwa. Te strategie prowadzą donikąd, a raczej do coraz większej frustracji. Niestety w świecie zewnętrznym tego nie znajdziesz. To jest tylko iluzja.

Już samo mówienie i rozumienie lęku, skąd pochodzi, że jest przekazywany z pokolenia na pokolenie, jak się objawia itp. powoduje, że zaczynasz go akceptować. A to jest pierwszy krok do radzenia sobie z lękiem- obserwacja.

Jeśli ten temat Cię interesuje, chcesz dowiedzieć się więcej o nim: link do mini kursu: tutaj http://rownowagazycia.pl/jak-radzic-sobie-z-lekiem przeczytaj może Cię zainteresuje, może skorzystasz i lęk nie będzie blokował Twojego rozwoju i samopoczucia. Tego bardzo Ci życzę.

2019-04-11T11:07:28+02:00